Miałam piękny sen... - Nana, wstawaj! - Tak, rzeczywiście miałam piękny sen, dopóki ten upierdliwy głos nie krzyknął mi do ucha, tym samym go przerywając. Może jeśli go zignoruję, ta cudowna wizja powróci? Niestety nic z tego, szmery w pokoju stały się wyraźniejsze, a ja mogłam zapomnieć o moich księciuniach z bajki, ta... Jakby tacy w ogóle istnieli... Jednak śnić mi o nich nikt nie zabronił, więc... Nadszedł czas na mord. Wstałam z posłania gwałtowniej, niż zamierzałam. Kogo ja widzę? Mojego uroczego, jakże wrednego, młodszego braciszka, który stał nad łóżkiem i uśmiechał się złośliwie. W tamtym momencie marzyłam tylko o tym, aby walnąć go poduszką. - Czego tu? - zapytałam, przecierając oczy ledwo żywa. Fakt, trochę mi się zasiedziało przy serialu do drugiej w nocy i były tego konsekwencje. - Mama cię woła na śniadanie, w końcu to jest nasz ostatni posiłek. - Wyszczerzył zęby, wygładzając czarny T-shirt. - W końcu siostrzyczka odfruwa z gniazda. Wzięłam kapcia, żeby w ni...
Komentarze
Prześlij komentarz